Sos z orzechów włoskich

(Salsa di noci)


No to popełniłem Salsa di noci, czyli (tutaj już moja osobista twórczość 😋) Liguryjskie Orzechowe Szaleństwo 😁

Prawdę mówiąc, na pierwszy rzut oka (tj. rzut oka na znalezione przepisy) entuzjazmu ten pomysł we mnie nie wzbudzał. No, bo o ile orzechy (nomen omen) włoskie lubię, to żeby zaraz robić z nich sos? 

W dodatku, każdy znaleziony przepis różnił się od pozostałych. Żeby było ciekawiej, praktycznie wszystkie przepisy na Salsa di noci, które widziałem na polskich stronach wołają o śmietanę lub nawet jogurt podczas gdy te, widniejące na stronach włoskich, albo wcale o takich wynalazkach nie wspominają albo wprost rzucają anatemę na chcących ich użyć.

No dobra, jeśli mam być uczciwy to znalazłem jedno źródło wspominające o tym jakoby historycznie do Sarsa de noxe (bo tak się ten sos nazywa w lokalnym dialekcie) używano Prescinseua czyli czegoś w rodzaju kwaśniejszej Ricotty. Ale, jako że jest to wyrób u nas absolutnie nie do dostania, postanowiłem ten wątek zignorować. Co do reszty, zawierzyłem nacji, która toto wymyśliła i oparłem się na przepisach włoskich, polskie strony ignorując.

W rezultacie wyszło mi coś takiego oto...

Składniki:


  • 160g orzechów włoskich, łuskanych (nie, NIE oszczędzamy. Szukamy jak najlepszych, jak największych i jak najjaśniejszych, bo te są najmniej gorzkie).
  • 1 ząbek czosnku (polecam potraktowanie go "po włosku" czyli przekrojenie wzdłuż na pół i usunięcie kiełka - robi się znacznie mniej "agresywny".
  •  około 30g startego Parmigiano Reggiano ("około" bo to zależy od gustu).
  •  4g świeżego majeranku (+/- listki obrane z 4 gałązek)'
  • około 70g oliwy z oliwek (oczywiście jak najlepszej. Ostateczna ilość zależy od naszych preferencji).
  • 20g orzeszków piniowych.
  • 160g mleka (tylko bez tych wynalazków "bez laktozy", proszę. Najpełniejsze jakie mamy do dyspozycji).
  • 30g czerstwego chleba lub bułki (bez skórki, w miarę możliwości).

Wykonanie:

  • czerstwy chleb zalewamy mlekiem i odstawiamy na ok. 15 minut, żeby porządnie zmiękł.
  • odsączmy na sitku (tzw. "chińskie sito" sprawdzi się tu idealnie). Pozostałe mleko zachowujemy.



  • wszystkie "suche" składniki umieszczamy w misie malaksera i blendujemy kilkoma, szybkimi pulsami.



  •  blendujemy dalej, pulsami, stopniowo dodając mleko i oliwę, do osiągnięcia pożądanej   konsystencji.

  •  doprawiamy solą i pieprzem i... Ło paaanie, jakie to dobre... 😁

(musiałem się mocno powstrzymywać, żeby nie wyżreć całego słoika)

Smacznego! 😀




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza